Najlepszy serial – przewodnik subiektywny

Jak nie wiesz o czym pisać, to Top Ten-a sobie sprokuruj. I tak oto dzisiaj: najlepsze seriale z mojego dzieciństwa, ale tego trochę starszego, bo seriale już z tych nie animowanych (chociaż do rysunkowych może też wrócę). Wybór absolutnie subiektywny, kolejność też przypadkowa – tak jak mi się przypominało.

1. Niebieskie lato

– jak komuś mówię to w ogóle nie wie o co kamon, a ja jakoś ten serial zapamiętałam. Hiszpania, plaża, grupa dzieciaków lata po tej plaży, mają jakieś swoje problemy. Ale nie tego im zazdrościłam – w kazdym odcinku jedli lody na patyku – w czekoladzie! W Polsce nie było wtedy czegoś takiego. Lody były w sreberku – „Śnieżka”, truskawkowy „kremogen” w pojemniczku i „Familijne” w 3 smakach. Ale czekoladowych na patyku nie było, mama mi opowiadała, że kiedyś tam były. Patrzę teraz a tę czołówkę i przypomniałam sobie, że najbardziej podobał mi się Pancho 🙂

2. Pełna chata

Kto by pomyślał, że z najmłodszej wyrosną bliźniaczki Olsen 🙂 To był jedne z tych seriali, które uwielbiałam, i których bohaterom zazdrościłam fajnego życia. Tam było wszystko, a tu nic. Zazdrościłam nawet tego, że mają taaakie wielkie łóżka. No i ten John Stamos. Pamiętam, że jak Jessie obchodził 25 urodziny, któraś z bratanic dogadała mu, że to już ćwierć wieku, to pomyślałam, że stary już jest. A teraz 25 latek, tożto dzieciak.

3. ALF

Trudno tu cokolwiek wyjaśniać – Alf to Alf. Kochałam całą rodzinkę i nawet panią Ochmanek (czy jak jej tam)

4. Life goes on

Ale jaki był tytuł po polsku? Zabijcie, ale nie pamiętam. Film bardzo ciepły, bardzo rodzinny. Wtedy chyba pierwszy raz spotkałam się z zespołem Downa. Dzięki serialowi nigdy potem nie dziwiłam się na ulicy widząc kogoś dotkniętego tym syndromem. Corky był zresztą bardzo sympatyczny, u mnie w domu do dziś nie mówi się o kimś z zespołem Downa, tylko – „korki”.

5. Cudowne lata

Naprawdę bardzo lubiłam ten film. Wkurzali mnie co prawda rodzice i wydumane problemy, ale lubiłam. Po latach ktoś mi powiedział, że Josh Saviano to Merlin Manson i długo w to wierzyłam 😛

6. Beverly Hills 9210

Byłam zakochana w Dylanie, chciałam chodzić do takiej szkoły jak oni, chciałam mieć takich rodziców. Uwielbiałam ten serial, cała moja rodzina go oglądała. Bez ględzenia, a jednak wychowywał, pokazywał pewne wzorce i uczył, że ciężka praca (vide Andrea) et równie ważna i skuteczna jak pochodzenie.

7. Siedem życzeń

Żeby nie było, że polskich seriali nie oglądałam. Oglądałam, ale te „zachodnie” były takie suuuuper. W tym serialu najbardziej podobał mi się głos kota.

8. Karino

Uwielbiam konie, więc ten serial powinien być moim ukochanym. Nie był, próbowałam kilka razy się do niego przekonać i ni hu hu. Mimo koni zawsze jakoś mnie ten film wkurzał.

9. Janka

To nie był jakiś szczególnie ulubiony serial, ale jego tytuł do tej pory mnie prześladuje. Przez lata ilekroć się przedstawiałam słyszałam: „Aaaaa Janka – to jak ten serial, wiesz ten o koniach.”

10. Arabela

Jeden z bardziej absurdalnych seriali jakie oglądałam, a jednak oglądałam. Pan Majer mnie denerwował, bałam się Rumburaka i tych takich kurdupli z parchami na nosie,  a Arabela była też jakaś beznadziejna. No, ale zawsze to zagraniczny serial był.

Tak jak się teraz zastanawiam, to przychodzi mi na myśl jeszcze kilka filmów, ale może innym razem.

A Ty?Pointing_Finger Jaki był Twój ulubiony serial?