Tusza nasza. Grubo za grubo.

Chodzę wkoło tego tematu już jakiś czas i sama nie wiem jak go ugryźć. Nie chcę nikogo urazić, a chcę napisać. Dzisiaj przeczytałam o reformie w sklepikach szkolnych i to dodało mi odwagi.

skeeze / Pixabay

 

Dzisiaj napiszę o tuszy,

o grubasach

I już pierwszy czytelnik wyłączył stronę i pewnie nie wróci. Szkoda, bo nie mam zamiaru obrażać.

Kilka dni temu byłam na basenie, mnóstwo ludzi więc miałam co obserwować. Tak, tak na basenie się pływa a nie ludziom przygląda. No, chyba, że ma się Polyannę, która musi uciąć sobie drzemkę, godzinną drzemkę na leżaku. Siedziałam więc jak ten kołek i patrzyłam na ludzi. I kurcze same otyłe osoby mi na linie wzroku właziły

Płci obojga w wieku dowolnym, ludzi bez nadwagi ze świecą szukać. Co ja piszę, bez nadwagi, ludzi którzy nie są otyli trudno zobaczyć.

Rzucam okiem w statystyki, bo chcę sprawdzić „naukowo” czy nie mam paranoi jakiejś.

1,6 miliarda dorosłych osób na całym świecie ma nadwagę, a co najmniej 300 milionów cierpi z powodu otyłości

Grubo – nieprawdaż? W Polsce 49% kobiet i 64% mężczyzn ma nadwagę. Dodajmy do tego zbyt pulchne dzieci – oj słabo to widzę, słabo.

Należe do tych szczęściarzy, którzy

a) mają niezłą przemianę materii

b) dużo się ruszają

c) tak naprawdę nie lubią jeść

Jak byłam mała wieczne wojny nad talerzem, teraz takie same akcje mam z Fefinem, rozumiem moich rodziców, którzy chcieli, żebym kalorie przyswajała z jedzenia a nie z powietrza. Nigdy nie musiałam się odchudzać, nie wiem co to dieta.

DSC08670

W obydwu ciążach przytyłam dość sporo -18 kg z Fefinem i chyba więcej z Polyanną – nie wiem dokładnie, bo po 18 przestałam się ważyć, a byłam jeszcze ze 3 tygodnie w ciąży. Nawet nie wiem kiedy zgubiłam wagę, ale wiem jak ciężko jest z nadwagą – w końcu brzuch to taka namiastka otyłości. I na litość, nie rozumiem jak można pogodzić się z byciem

grubym

Wiem, wiem są choroby, leki, etc utrudniające trzymanie linii, ale przecież nie ma ich ponad połowa Polaków!

Dlaczego uważam, że źle być grubym? Pierwszy powód prozaiczny – otyli ludzie nie są atrakcyjni fizycznie, nikt mi nie wmówi, że są. Są fajni, sympatyczni, przyjacielscy- ok, zgadzam się, ale nie ma ponad 100 kg atrakcyjnej kobiety czy przystojnego mężczyzny ważącego ponad 150 kg.

Pozostałe powody są związane ze zdrowiem. Kiedyś wyczytałam, że na rzepkę w kolanie działa nacisk 10 razy taki jaka jest waga człowieka. Wyobraź sobie tonę i więcej na tej małej kosteczce – trzask i kolana odmawiają posłuszeństwa, potem stawy biodrowe, kręgosłup. Mam wymieniać dalej? Układ krążenia, system hormonalny, termoregulacja, cukrzyca, zawał, zadyszka na schodach etc, etc.

Nie rozumiem jak można się godzić na choroby i utrudnienia w życiu? Utrudnienia typu – nie dam rady zasznurować buta, nie dobiegnę do autobusu, ooops nie mieszczę się na fotelu w kinie, a u panów permanentna „lustrzyca”

Josch13 / Pixabay

Skąd się to bierze? Dieta, dieta, dieta i mało ruchu. Wszechobecny cukier (podobno nie ma go tylko w soli) i siedzący tryb życia. W pracy przy biurku, do pracy w aucie, po pracy wreszcie można spokojnie usiąść. A najgorsze jest to, że taki tryb życia wybierają dzieciaki – szkoła – dom – komputer. Zwolnienie z w-fu, ciasteczka i chipsy zamiast jabłka.

O tempora o mores!

Jak ja dziecięciem byłam to w mojej klasie było dwoje dzieci nieco tęższych, teraz na placu zabaw Fefin wygląda na zabiedzonego szczurka, a jest na 75 centylu. Dzieciaki są za grube! No, ale jak od niemowlaka ciągle coś mają w dziobie to jakie mają być? W mojej podstawówce był sklepik szkolny, w którym były…..pączki. Tylko pączki i często po dwóch przerwach już ich nie było. Cóż nam zostawało – domowe kanapki i owoce. W drodze na religię wpadało się „do Żyda” (nie pytajcie dlaczego tak mówiliśmy – nie wiem)po….ogórki z beczki i kapustę kiszoną. Pani ważyła nam na papierek i zjadało się na miejscu. Teraz pewnie wpadalibyśmy po czekoladki.

condesign / Pixabay

Temat rzeka, grubych coraz więcej, czy da się coś z tym zrobić? Przecież jest moda na bycie fit, jest „kobieta koń”, jest „żona piłkarza” – pokazują jak się ruszać. Są siłownie, baseny, trenerzy, a w końcu można samodzielnie biegać czy spacerować. Przejście na dietę to też chyba żaden problem, w sklepach jest wszystko. Jak moja osobista matka się kiedyś odchudzała (a robi to od kiedy pamiętam) miała w diecie grejfruta – widziałam go pierwszy raz na oczy mając jakieś 8 lat, a i szukać go było trzeba po całym mieście. A teraz?

Mamy być tolerancyjni, mamy dobrze się czuć w swoim ciele, akceptować siebie i bliźniego swego, ale zlitujmy się nad sobą – nadwaga nie jest przejawem miłości własnej.