ogrodniczka ci ja!

Taka ze mnie ogrodniczka jak i baletnica, ale się staram. W tym roku ogród jest tylko mój. Do tej pory zarządzał Padre, ja mogłam co najwyżej posiać parę ziółek i kwiatki zbierać. Odkąd On kosi niebiańskie trawniki, ziemię uprawiam ja! Chociaż powiedzenie, że uprawiam jest niejakim nadużyciem.

ogrodniczka

W marcu

posiałam na oknie: pomidory, paprykę, astry, cynie i lwie paszcze. Ku mojej radości wszystko pięknie wzeszło i po stosownym czasie paprykę i pomidory popikowałam do pojedynczych doniczek. Niestety po jakimś czasie jeden z gatunków pomidorów zdechł. Nie wiem czemu. Druga partia stoi jak drut i pięknie się rozrasta.

hiacynyt

W kwietniu

zintensyfikowałam roboty – było dość ciepło. Skopawszy, zagrabiwszy i chwasty wyrwawszy zaczęłam siać do gruntu. Nasturcje, maciejkę, bazylię, tymianek, rzeżuchę i trawę. Posadziłam mieczyki – pięknie wyrastają, przesadziłam lubczyk – też się przyjął czyli udało mi się nie uszkodzić korzeni. Tydzień później rozbestwiłam się do tego stopnia, że posiałam szpinak – pięknie rośnie, szczypior i sałatę – rośnie jak szalona, rzodkiewkę. Dodatkowo w szklarni, która dawno jest moja, ale słabo mi szło póki co, posiałam astry, aksamitki i jeszcze więcej cynii. Dosiałam nagietków – wyszły!

Niestety kwiecień nie był tak ciepły jak bym tego chciała, początkująca w końcu ogrodniczka, i część moich zasiewów nie wzeszło. Za zimno, za sucho, albo nie wiem co. W kwietniu pierwszy raz w życiu „powoziłam” kosiarką elektryczną.

15 VII 158

W maju

z obłędem w oku sieję dalej – pory, jeszcze raz bazylię i tymianek, kalarepkę, seler naciowy, takąż pietruszkę i ponownie koper, a i miechunkę jeszcze posiałam. Posadziłam pachnący groszek, fasolkę szparagową i cynie. Przesadziłam do ogrodu sporo lwich paszczy – chyba się przyjęły. Dzisiaj poprzerywałam i porozsadzałam sałatę.

I cały czas, od pierwszego dnia w ogrodzie – wyrywam chwasty, ogromne ilości powoju, perzu, mlecza i siewek klonu. Teraz kiedy coś mi w różnych miejscach wschodzi mam zagwozdkę – czy to to co siałam czy to chwast. W chwili wahania zostawiam i czekam w co się zmieni.

15 VII 006

Jak tak czytam hurtem co zrobiłam, no to dzielna ze mnie ogrodniczka! Ale to tylko tak wygląda na ekranie, naprawdę ogród jeszcze łysy. Gdzieniegdzie coś kiełkuje. Przekwitły tulipany, rosną piwonie, pomału rozwijają się winorośle, niestety przemarzła jeżyna – musiałam wyciąć.

Po zimnej Zośce będę sadzić pomidory, siać ogórki i sadzić kwiaty, a potem już tylko wyrywać chwasty i konsumować.

Praca w ogrodzie okazuje się być bardzo wdzięczna. Odpręża, oczyszcza umysł jak medytacja, trochę czuję te chwasty w kręgosłupie i mam podrapane od róż ręce, o paznokciach nie wspominając, ale naprawdę to lubię. Kontakt z ziemią to chyba ten element życia, którego brak współczesnemu człowiekowi.

zdjęcia z mojego ogrodu z poprzednich sezonów.