PKP – uczucia ambiwalentne

Tegoroczną podróż wakacyjną postanowiliśmy odbyć pociągiem. Blisko tysiąc kilometrów przejechane nocą wydawało się być dobrym rozwiązaniem. PKP ułatwia życie klientom – bilety można kupić via internet! Nabyłam je ok dwa tygodnie przed wyjazdem i „załapałam” się z racji tego na 30% zniżki! Żyć nie umierać, pomyślałam, że jednak i w naszym kraju D.Z. coś się na dobre zmieniło. Co prawda bilet dla Panienki (za 0zł) można nabyć tylko w kasie na dworcu, ale nic to. Tydzień przed wyjazdem okazało się, że zmieniamy docelową stację – w internecie można to zrobić za darmo. Tym razem zniżka to tylko 10%. No, cóż dobre i to.
Na dworcu PKP nabyłam bilet za 0 zł, przy okazji pani w kasie mnie poinformowała, że przepłaciłam, bo bilet rodzinny można było kupić o 30% tańszy. Można, owszem, ale tylko na dworcu. Pewnie bym nawet się wybrała na dworzec, gdyby informacja o takim bilecie była jakoś wyszczególniona na stronie PKP.
Jazda była w porządku, bo mieliśmy do swojej dyspozycji cały przedział. WC czyste, ludzi mało, może trochę za gorąco, ale było ok.

     Pewnie bym nie narzekała gdybym nie wracała niemieckim pociągiem. Pierwszą ciekawostką był bilet Insel &Me(e)hr – za 25 euro można jeździć przez cały dzień po całym „województwie” i to w 5 osób. W pociągu miejsce na wózek i rower, a do tego z peronu można wsiąść do pociągu bez wspinania się po schodach.

     Po powrocie do Polski pierwsze schody (dosłownie) to wsiadanie do pociągu – wdrapanie się z wózkiem plecakiem i dwójką dzieci to wyzwanie. Później zakup biletu do domu. Czytamy rozkład jazdy -wg napisu ważny do 3 IX, a jest 1 IX – jest bezpośredni pociąg Międzyzdroje – Lublin, i to z kuszetkami! Pani w kasie studzi moją radość – rozkład był ważny „do wczoraj”, dzisiaj tego pociągu nie ma. Nieśmiało mówię, że napisane, że do 3IX, pani wzrusza ramionami. Kupuję bilet z przesiadką w stolicy. I tu zaczyna się zabawa, pani uruchamia kolejno:
– laptop, w którym wyszukuje odpowiednie połączenie
– komputer „firmowy”, w którym dokonuje rezerwacji miejsc
– kalkulator, w którym wylicza ulgę
– drukarkę – celem wydrukowania….czterech kartoników

pkp

Po lewej bilet na podróż z 2 przesiadkami, po prawej z jedną. PKP rulez – jak drukować to z rozmachem!

Na samą jazdę nie mogę narzekać, jechaliśmy pociągami bez przedziałów, ale było zupełnie dobrze. Pociąg z Warszawy był nawet bardzo fajny, nowiutki, czyściutki, wyświetlacze, szmery bajery, a do tego mknący z prędkością dochodzącą do 131 km na godzinę. Oczywiście schody były, ale było też wygodne miejsce na wózek i plecak. Ze schodami to w ogóle mamy w naszym kraju – raju problem. Wa-wa Wschodnia jest pięknie wyremontowana, ale nie pomyślano o ułatwieniach dla osób na wózkach czy z wózkami – nie ma podjazdów na perony. Winda też nam się w oczy nie rzuciła

Po tym wszystkim mam uczucia ambiwalentne – z jednej strony wszystko jak za dawnych lat, z drugiej powiew nowoczesności. Na pewno „podróż koleją skraca czas podróży pociągiem”.

Wystarczała jedna noc i wdychaliśmy morskie powietrze. Samochodem zajęło by nam to zdecydowanie więcej czasu.