lajfstajl

Oszust! Ty też nim jesteś?

Kilka lat temu na konferencji naukowej, bardzo zresztą ciekawej, zaczęłam mieć uczucie, że zupełnie tam nie pasuję. Wszyscy tacy mądrzy, elokwentni, doskonale zorientowani w tematyce, a ja taka jakaś pańcia z prowincji. Wydawało mi się, że znalazłam się tam nie dlatego, ze coś wiem i potrafię o tym zajmująco opowiadać, ale jakoś tak z przypadku. Poczułam się jak oszust

Oszust!!!

Podczas mojego referatu myślałam, że zaraz się okaże, że zupełnie nie mam racji, że gadam głupoty i wszyscy będą się śmiali. Oczywiście tak się nie stało, brawa (jak to na konferencji bywa) i kilka ciekawych pytań, odpowiedzenie na nie było proste – znam się na tym co robię. Odetchnęłam z ulgą, ufff tym razem się udało.

To uczucie pojawia się co jakiś czas w różnych kontekstach i zawsze wiąże się z nim przekonanie, że zaraz ktoś powie, że jestem oszustem, wszystko się wyda i…. no właśnie i nic dalej nie potrafię wymyślić.

oszust
GiselaFotografie / Pixabay

Zdecydowanie mi ulżyło, kiedy przeczytałam, że to ma swoją naukowa nazwę i naukowe uzasadnienie! Hurrra, jednak jestem normalna (mniej więcej).

Syndrom oszusta

To bardzo ciekawe zjawisko, dotykające częściej kobiet niż mężczyzn i uwaga – kobiet dobrze wykształconych i dobrze wykonujących swoją pracę. Problem, w którym kompetentnych ludzi dopada zwątpienie jest dość powszechny, a u kobiet dodatkowo jest wynikiem tego, że same siebie nie doceniamy. Zawsze wiemy, że coś można było poprawić, zrobić lepiej. Często nie doceniamy np swoich wystąpień, a mężczyźni wręcz odwrotnie. Naprawdę spotkałam kobiety, które po świetnej prezentacji były zdołowane i facetów, którzy po chwilowym mamrotaniu z kartki uważali się za naukowców godnych Nobla. Obie płcie łączy egocentryzm – tak, tak, zarówno kobiety jak i mężczyźni koncentrują się na sobie (swojej, pracy, wystąpieniu) i oczekują oklasków. Niestety kobieta boi się powiedzieć o tym wprost.
Kiedy mężczyznę zapytamy o przyczynę sukcesu, dowiemy się, że to zasługa jego inteligencji i wrodzonych talentów, kobieta powie, że to dzięki ciężkiej pracy i….pomocy innych oraz sprzyjających okoliczności.

Oszust cały czas czuje gdzieś w tyle głowy, że to co osiąga zupełnie mu (zwykle jej) się nie należy, że za chwilę zostanie zdemaskowany i wszystko rozsypie się w proch. Zwłaszcza jeśli jesteś świadoma swoich słabych punktów i drobnych niedociągnięć. Cierpią na niego nawet osoby powszechnie doceniane, artyści, aktorzy, pisarze.

HypnoArt / Pixabay

To wpływa na całe życie, bo tak naprawdę ciągle czujemy się nie tak. Kiedy awansujemy w pracy, albo zmieniamy pracę na tą wymarzoną, pojawia się lęk, że przecież na to nie zasługuję, są inni – lepsi. Nawet w „głupim” blogowaniu wydaje nam się, że tak naprawdę, to co piszemy, a ludzie czytają, to jakaś ściema, wszyscy piszą lepiej i to tylko kwestia dni, kiedy nikt więcej tu nie zajrzy.

Skąd się to bierze? Z domu niestety. Czego zwykle uczy się dziewczynki? Skromności i pracowitości – ciężko pracuj, pomagaj innym, a dostrzegą cię i odniesiesz sukces. Chłopcom częściej mówi się, że świat stoi przed nimi otworem i chcieć to móc. Dlatego faceci na stanowiskach zawsze są pewni siebie – vide Misiewcze tego świata, a my no cóż zbyt często odbierając gratulacje czujemy się jak oszust.

Zdarza Ci się, że mimo kompetencji i ciężkiej (jednak) pracy czujesz się jak oszustka? Myślisz, że wszyscy są bardziej na miejscu, a ty raczej z przypadku?

  • Justyna

    Świetny artykuł. Dawno nie trafiłam, na tak merytoryczny i ciekawy wpis na blogu 🙂

  • No i masz, zostałem oszustką… Świetny tekst, pomógł sporo sobie poukładać.

    • Ach, znowu gender rozrabia 🙂

      • Ano rozrabia. Ale że mnie dopadł mimo paramilitarnego image i brody, to już chyba lekka nadgorliwość, no…

  • Frau Be

    Kurde.
    A ja mam na odwrót.
    Często miewam, owszem, wrażenie, że „jestem tu przez pomyłkę”, ale raczej w drugą stronę („co ja robię pośród tej bandy idiotów, do których nawet szkoda gęby otwierać?”).
    I teraz nie wiem, co. Dobrze, źle czy do odstrzału?…

    • Dobrze, nawet bardzo dobrze! Ok 70% kobiet deprecjonuje swoje osiągnięcia, więc jesteś w mniejszości tych co potrafią się docenić 🙂 No, chyba, że jesteś Herr Be 😛

      • Frau Be

        No nie. Ani Herr, ani nawet Transvestit.

  • OffMatka

    To nie oszust, a samokrytyk – sędzia i kat w jednym 😉

  • Ciekawe spojrzenie na coś co niektórzy nazywają perfekcjonizmem.

  • Nie mam takiego syndromu oszusta w sobie, śmiało sięgam po nagrody, pochwały, jeżeli mam przekonanie, że na nie zasłużyłam. 🙂
    Bookendorfina