Dobro powraca – pomagaj zza ekranu

Wierzę mocno w to, że dobro powraca, więc należy ludziom pomagać. Jednak pomagać w sposób sensowny dając „marchewkę zamiast kija” (cytat z kolokwium). Czyli raczej nie kasa i prezenty, ale narzędzia i wiedza. Dlatego nie wrzucam pieniędzy żebrakom, a na akcje typu „świąteczna paczka” patrzę wciąż z pewną nieufnością (pisałam kiedyś o tym: o tutaj) .

Dobro chętnie czynię 😛 nie wychodząc z domu – leniwa jestem nieco. Dlatego chętnie wspieram organizacje dające szansę na zrobienie tego online.
Czyli w pierwszym rzędzie te co wystarczy klik: Pajacyk (fundujemy obiady dzieciom) czy Karmimy psiaki (miska lub adopcja). To opcja dla dobro czyniących bez angażowania własnej kasy.

Znalezione obrazy dla zapytania pajacyk

Drugim sposobem jest pomaganie konkretnej fundacji i przesyłanie swoich pieniędzy na wybrane konto. Tu pojawia się czasem problem, bo fundacji jest tyle, że czasem można trafić na jakiś „fejk”. Czasem ktoś przychodzi, stoi pod sklepem, albo dzwoni i opowiada o fundacji. Tu mam ograniczone zaufanie, bo co i rusz wybucha afera z kimś kto podszywając się pod chore/biedne/głodne dzieci zbierał kasę dla siebie. Kilka lat temu znalazłam fundację zajmującą się „adopcją” dzieci w Afryce. Wybrałam 14 latkę i przez kilka lat opłacałam jej edukację. W zamian dostawałam dwa razy w roku życzenia świąteczne. Wiem, że ta dziewczynka to taka raczej postać zbiorowa więc nie dziwiło mnie, że na stronie fundacji ciągle ma 14 lat i w listach pisze o szkole podstawowej. Tu płacimy i w zamian mamy TYLKO satysfakcję 🙂

ludi / Pixabay

Trzecia opcja którą ostatnio wybieram gdy chcę poczuć się dobra :D, to pożyczka. Czyli angażuję swoje pieniądze, ale one do mnie wracają! Ja pożyczam za pośrednictwem Kivy – to fundacja pośrednicząca między osobami potrzebującymi a pożyczkodawcami. Oni pilnują, żeby pieniądze były właściwie spożytkowane, a dobro – dzieje aby byli usatysfakcjonowani zwrotem pieniędzy. Tu można wybrać komu się chce pomagać, ja wybieram kobiety z „końca świata”kiedyś z Samoa, a teraz z Filipin.

pożyczyć zdjęcie Moje 50$ pozwala im np założyć sklep, otworzyć firmę usługową, albo inwestować w uprawy. To pomoc w stanięciu na nogi. Podobnie jak przy klikaniu nie tracę własnych pieniędzy.

Dlaczego piszę o pomaganiu dzieciom w Afryce albo komuś gdzieś daleko, a nie w Polsce? Bo wiem, że mimo tego całego marudzenia i narzekania tak naprawdę u nas nie ma głodnych dzieci i nikt nie jest zostawiany bez pomocy. Na stażu w pomocy społecznej przekonałam się, jak wiele jest instrumentów i form pomocy, tak więc ci, którzy narzekają zwykle oczekują pieniędzy (dużych pieniędzy), albo nie próbują pomocy szukać.
Dlatego wymyśliłam sobie pomaganie ludziom hen, hen, którym jest ciężej niż nam. A przynajmniej tak mi się wydaje.

Pomagasz innym, zupełnie obcym ludziom, czy wychodzisz z założenia, że każdy powinien radzić sobie sam?