Moje dziecko boi się ludzi!

Mały ludzik na początku nie boi się ludzi, ufa wszystkim i daje się nosić na rękach każdej napotkanej „ciotce”. Z wiekiem dziecko robi się bardziej wycofane, aż do całkowitej nieufności wobec wszystkich spoza najbliższej rodziny. Potem znowu tak koło 3 – 4 lat otwiera się na innych. Dzieci „przedszkolne” mogą przechodzić to pewnie inaczej. ja obserwacje czyniłam na moich dwóch egzemplarzach. Fefin krótko stronił od obcych, za to Panienka – ooo to był mały dziczek.

Zanim wreszcie zaczęła rozmawiać z innymi to zaczęłam martwić się, że rośnie mi dziecko odludek albo psychopata. Wiedziałam że to tak etap ale Miałam nadzieję że szybko się skończy. Nie kazałam integrować się na placu zabaw. Nie naciskam na to żeby mała witała wszystkie przychodzące ciotki. Jednak trochę mnie denerwowało kiedy zamiast się przywitać stała z wkurzoną minką i opuszczoną głową.

Znalezione obrazy dla zapytania samara krąg

Aż tu nagle 2 tygodnie temu od tak po prostu zaczęła rozmawiać obcymi, w sensie ludźmi którzy nie mieszkają z nami.

Więc jeżeli obawiasz się, że z twoim dzieckiem jest coś nie tak, nabierz głęboko powietrza i pomyśl: To tylko taki etap. Wszystkie dzieci prędzej czy później zaczną gadać ze wszystkimi. I powtarzać z ochotą o czym mówi się w domu 😛

Ale pamiętam że nie było łatwo, zwłaszcza kiedy reagowała histerycznym płaczem na swoją własną babcie czyli moją teściową. Trudno mi było wyjaśnić że to dlatego że rzadko się widujemy. Niby mówiła że rozumie, ale widziałam że trochę się wkurza.
Podobnie jeśli chodzi o dzieci jeszcze 3 tygodnie temu bawiąc się z sąsiadką potrafiła przez godzinę milczeć. Dzisiaj w kościele podeszła do małego chłopca i zapytawszy o imię zaczęła z nim gadać.

Widzę, że sama jest bardzo dumna z tej nowej umiejętności. Dla mnie jako mamy to też fajna sytuacja, obserwuję jak Panienka coraz lepiej odnajduje się otoczeniu.

To bardzo ważna umiejętność. Przecież już we wrześniu idzie do przedszkola. Ona się cieszy a ja przeżywam. Martwię się nie tym, że ona sobie nie poradzi, ale raczej, że ja nie będę umiała tak od razu pogodzić się z tym że moja mała taka duża już jest.
Kolejne wyzwanie macierzyństwa – odrywanie dziecka od swojej spódnicy.