Osobliwe szczęście Arthura Peppera

Ostatnio trafiam na same słabe książki, jedna gorsza od drugiej. Cześć rzucam w połowie reszta męczę do końca. Perełką w tym całym towarzystwie okazała się być książka „Osobliwe szczęście Arthura Peppera” autorstwa Phaedry Patrick.
Niby nie jestem targetem, bo ta książka opowiada o życiu blisko 70 letniego wdowca, ale jak się okazało można być nieco młodszą mężatką i zachwycić się tą książką.

Arthur, nieco zdziwaczały starszy pan rozmawiający z paprotką, w rok po śmierci żony zdecydował, że wreszcie uporządkuje rzeczy swojej żony. Nie dziwię, się, że tak długo na to czekał. Pozbywanie się rzeczy bliskich to jak pozbywanie się wspomnień, jest bardzo trudne (nawet o tym pisałam co nieco – KLIK).
Arthur nieoczekiwanie napotyka na coś co przewraca nudne uporządkowane życie do góry nogami. Znajduje tajemniczą bransoletkę. Nagle odkrywa, że jego żona miała inne życie. Nie, nie zdradzała go – inne życie miała przed ślubem. To niezmiernie go zdziwiło ponieważ wydawało mu się, że wiedli spokojne, fajne życie, a tu okazuje się że jego żona wcale nie była taka nudna i poukładana jak mu się cały czas wydawało. Aby rozwikłać tę tajemnicę ( a właściwie szereg tajemnic) Arthur wyrusza w podróż. Jedzie do miejsc których nigdy sam by nie wybrał. Poznaje ludzi, do których nigdy wcześniej nie odważyłby się nawet podejść. Podążając szlakiem wyznaczanym mu przez kolejne zawieszki na bransoletce spotyka ekscentryków, artystów, piękne kobiety, a przy okazji odnajduje przyjaźń czas która cały czas była tuż obok. Co ważniejsze naprawia nadwątlone nieco relacje z własnymi dziećmi.
Arthur szukając przeszłości żony, bo zastanawia się czy naprawdę go kochała. Zaczął się obawiać,że być może skoro w trakcie wielu lat małżeństwa nie mówiłam mu prawdy to nie był dla nie tym jedynym. Okazuje się, że jednak to była wielka miłość – lubię jak książka dobrze się kończy (i to wcale nie jest spoiler 🙂 )

Książka napisana jest bardzo dobrym językiem, autorka ciekawy sposób buduje emocje i właściwie przez całą lekturę byłam ciekawa co będzie dalej. Każdy rozdział był równie ciekawy. A także zakończenie wcale nie takie oczywiste. Nie jest przegadana, wręcz odwrotnie zostawia sporo miejsca na domysły. Ta książka to zagadka, rozwikłujemy ją razem z Arthurem.

Po przeczytaniu pojawia się szereg refleksji . Po pierwsze czym tak naprawdę jest kłamstwo. Czy żona oszukiwała Arthura powiadają nie opowiadając mu o wcześniejszym życiu. Zastanawiam się jak bym się czuła dowiedziawszy się, że mój mąż miał takie przygody i nie opowiedział mi o nich. Nie wiem jak zachowała bym się jedząc miał ekscytujące życie kiedyś tam. Wydaje mi się że chciałabym widzisz się o tym wcześniej niż po jego śmierci. Chociaż my znamy się tak długo, że nie mieliśmy czasu i sposobności, aby wieść ekscytujące życie kiedyś, wcześniej. 🙂