Do dupy z takim recyklingiem! 

Do wiedziałam się ostatnio, że podrożeje opłata za odbiór śmieci. Niby nic, Jedyne 75 zł za miesiąc. Czy to trochę nie przesada? Czy to nie za dużo? To w ogóle nie motywuje mnie by mniej śmiecić, nie motywuje mnie do segregowania śmieci, bo to wiąże się z tym, że mam mieć na podwórku 5 pojemników! A w moim domu mieszka dwie rodziny. Ergo 10 koszy mnie czeka!!

I to kompletnie nie ma sensu.

Postanowiłam bio wyrzucać na kompostownik, papier od zawsze zbieramy i oddajemy na makulaturę, puszki oddajemy jako żelastwo, słoiki dajemy teściowej. albo sama częściowo przerabiam i pakuje w nie ogórki kompoty i różne inne fantastyczne rzeczy.  Odpady zielone z ogrodu jak zawsze do worka i worki wyjeżdżają  Weg. Do tej pory płaciłam 50 zł miesięcznie czyli 600 zł rocznie za możliwość pozbywania się śmieci i nie uważam, że było to mało.

Niezależnie od opłat za wywóz śmieci od jakiegoś czasu staram się ograniczyć plastik i inne śmieci.  Używam między innymi wielorazowych siateczek na zakupy, co bywa zabawne. Kilka dni temu w sklepie kupowałam buraki w swoim pięknym siateczkowym woreczku. Pan w kasie przyjrzał się powiedział, że można się  co do zawartości pomylić. Ja błyskotliwie odparłam, że mogłam włożyć kiwi, a zapłacić za buraki. Jednak  pan był lepszy ode mnie, zgasił mnie mówiąc: widać że ma to pani przemyślane. Na takie dictum nie wiedziałam co odpowiedzieć.

Wracając do tematu. Śmieci zmieszanych wyrzucam mniej niż 1/2 pojemnika, więcej jest „frakcji suchej”, ale jest to maksymalnie 2 worki na dwa tygodnie. Tak, to naprawdę bardzo dużo plastiku, pojemniki po serkach mleku wodzie etc. Walczymy, ale ciągle się zbiera.

Zgodnie z nowymi wytycznymi śmieciarka będzie przyjeżdżać po pięć różnych pojemników z czego do papieru szkła i metalu i nie będę wrzucać niczego. Póki jest zimno i śnieg będą śmiecie „kuchenne” i  plastik. Na wiosnę bio pójdzie na kompost. Czyli będę płacić za coś czego nie wyrzucam!

Jaki w tym sens???

Oboje dzieci pieluchowałam wielorazowo, głównie z pobudek ekologicznych. Jestem dumna z tego ile kilogramów śmieci mniej postaci pieluch  trafiło na wysypiska. Od niedawna sama staram się ograniczać produkcję śmieci,  przez kilka dni w miesiącu używając kubeczka zamiast standardowych utensyliów  higienicznych. I co?

I guzik! Co z tego że ja się staram!

co z tego że się ograniczam dbam żeby moje dzieci kiedyś miały czystą ziemię, zabrzmiało górnolotnie, nieco patetycznie – tak ma być, ale chyba moje dbanie o dupę potłuc! Tak naprawdę mam ochotę zarzucić recykling, bo ja nic z tego nie mam, poza ewentualną satysfakcją.  Będę płacić blisko 900 zł rocznie  za wyrzucanie śmieci, nie motywuje mnie to do ich ograniczania ni hu hu. I jeszcze chciałabym wierzyć że to ma sens.

W przypadku worków ze śmieciami zielonymi, oczyma wyobraźni widzę śmietnisko, na którym jacyś panowie worki, nomen omen, trzepią. W sensie wytrzepują z nich liście, gałęzie  i co tam jeszcze.

Widzisz to?

Czy może raczej worki pełne zieleniny lądują na pryzmach. A jak będzie ze śmieciami bio? Ktoś będzie wyciągał z  worków czy będą spokojnie czekać aż worki się rozłożą?

Wydaje mi się zwykle nasi decydenci zbierają się do problemu, jak zwykle od dupy strony. Są kraje gdzie śmiecie się waży. U nas się nie da? Oczywiście boimy że ktoś, no bo przecież nie my, będzie oszukiwał i w ramach oszczędności wywiezie śmieci do lasu. Okej niech tak będzie ważyć się nie da. A może by tak wprowadzić opłatę za butelki, słoiki i umożliwić oddawanie do skupu sklepu? Ja pamiętam zbieranie butelek i oddawanie ich, za zarobione pieniądze kupowałam słodycze i książki. Ale to były te czasy złe słusznie minione. Teraz mamy czasy 500+, chińskiej tandety i jednorazowości. Produkujemy śmieci i coraz więcej mamy za nie płacić.  Nie podoba mi się to, bardzo mi się nie podoba!

 

Jeśli masz ochotę wpadać do mnie częściej to możesz polubić mnie na fejsie! Wtedy nie zapomnisz o mnie tak prędko 😀 Tu jest jamaska na fejsie. Wystarczy kliknąć i polecisz gdzie trzeba.