11 dziecko Joszko Brody – hejt na wielodzietnych

Joszko Broda, znany niektórym mniej, niektórym bardziej, muzyk w czerwcu po raz 11 został ojcem. Pikanterii całości dodaje, że za sprawą tej samej żony! A do tego mówi, że są szczęśliwi i Bogu wdzięczni. No to jakaś patologia przecież! Jak tak można, drużyna piłkarska? I jeszcze zespół założyli i te bidne dzieci śpiewać i grać muszą. Arki Noego drugiej mu się zachciało! A ta żona też nie lepsza, Debora, już ja dobrze wiem z jakiego to rodu Debory pochodzą. Zakamuflowana opcja, bynajmniej nie niemiecka. I to w naszym kraju czystym rasowo i etnicznie.  Swoją drogą to ona głupia, tyle razy rodzić, to już pewnie żadne przyjemności z seksu nie ma, przecież TAM to już mysi być bardzo…. Ciekawe z czego się utrzymują? Ha! Z moich podatków, przecież 11×500+, o kurde tyle kasy! No, zrobił sobie facet źródło utrzymania. Nieźle to wykombinował!

Brodowie są więc rodzicami:  2-miesięcznej Tosi, 1,5 rocznego Piotrusia, 5-letniego Józia, 7-letniego Rocha, 9-letniej Marysi, 10-letniego Iwa, 11-letniego Jeremiego, 13-letniego Mikołaja, 15-letniego Tomka, 17-letniego Maćka i 19-letniego Jaśka. Ja bym chyba tylu imion zapamiętać nie umiała 😀

A tak naprawdę to co mnie to obchodzi? Mają tyle dzieci to ich sprawa, ani mnie to ziębi, ani grzeje. Smutno mi się zrobiło jak w kilku miejscach przeczytałam wypowiedzi, z których skomponowałam powyższe przemyślenia. Ludzie naprawdę nie mają o czym pisać. Jak ktoś nie chce mieć dzieci to egoista, jak ma tylko jedno – leniwa matka, a dzieciątko biedne jedynak, samotny, jak ma 11 to dzieciorób. Ludziom nie dogodzisz.

Debora w wywiadzie dla Ann co jej mąż piłkę kopie, że:

 „Już jako młoda dziewczyna, wczesna nastolatka bardzo chciałam mieć dużą rodzinę dlatego, że moja rodzina, w której się wychowałam, jest świetna! Zawsze czułam w niej pozytywne emocje związane z tym, że jesteśmy razem, że jest nas dużo, więc i ja zawsze też tak chciałam”.

Ci co wszystko wiedzą lepiej oczywiście ją wyśmiali.

Skąd to się bierze? Z zazdrości? O to 500+? Mi moja dwójca wystarczy, za żadną kasę bym więcej nie chciała. W rodzinach królewskich, ale i w plemionach pierwotnych istnieje zwyczaj obdarowywania matki za każdego kolejnego potomka. Więc gdyby tak u nas było to może   Debora by dostawała złoto, albo była by to jakaś biżuteria z kamieniami mniej lub bardziej szlachetnymi. Wtedy to tak byłoby czego zazdrościć. Eleganckie kolie, pierścienie, zausznice, tak, na 11-ce można by się nieźle obłowić.

Dlaczego każda inność, nawet w liczbie dzieci, budzi tyle agresji? Jacyś dziwni jesteśmy. Nie zazdroszczę, nie podziwiam, ich sprawa. Jak są szczęśliwi to cudownie, mają siłę i ochotę na kolejne dziecko, to też ich sprawa, nic mi ani komukolwiek do tego.