Czego uczą we wrześniu świadkowie Jehowy

Wpisy wczesnowrześniowe posiadaczy dzieci w wieku szkolno – przedszkolnym obfitują w tematy typu: za dużo lekcji, za późno kończą, na co dziecko zapisać, jak zmienić klasę, bo pani nie jest fajna, co zrobić, żeby nie płakało itd. Większość problemów tego typu mnie nie dotyczy, więc wpis wrześniowy o czym innym, acz jednak o nauce.

Czego możesz nauczyć się od świadków Jehowy?

Najczęściej opędzamy się od nich jak od komarów, a  oni i tak wracają. Miałam kilka lat miłe panie, które wracały do mnie na pogawędki, nawet mi się podobało. Najczęściej kojarzysz ich pewnie ze „Strażnicą” sprzed wielu miesięcy. Często czytaną jednym okiem, częściej odkładaną bez czytania. Tym razem dostałam gazetkę pod sklepem. Mili panowie z „wystawką” zobaczywszy, że mam dzieci wręczyli mi periodyk z tytułem:

Sześć rzeczy, których trzeba nauczyć dziecko

Temat na wrześniowy wpis jak znalazł! Przeczytałam i kurcze, zgadzam się, może nie idealnie z każdym słowem, ale mają rację. Przytoczę i wyjaśnię co mi się spodobało

Korzyści z samokontroli

Moje dzieci mają sporo do zrobienia w tym zakresie, ja zresztą też. Mamy takie czasy, że każdy chce mieć wszystko tu i teraz. Natychmiast. Nie chcemy czekać. Na szczęście dziecko wijące się w spazmach na podłodze sklepu nigdy mi się nie zdarzyło, ale „kup mi!”, „chcę”, i inne znam na co dzień. Marudzenie, kiedy wreszcie coś się stanie, albo gdzieś pójdziemy albo coś się skończy -standard. Wpadanie w złość jak coś idzie nie tak, nieumiejętność powstrzymania agresji – staram się tłumaczyć, ale słabo mi wychodzi, bo sama się muszę tego nauczyć. Warto jednak, żeby nauczyć dziecko jak się opanować, w gniewie popełnia się więcej błędów. Impulsywne zachowania często wpędzają w kłopoty.

Jak być pokornym

To mi się zaraz z pokornym cielęciem kojarzy i najczęściej z kimś dupowatym, kto nie potrafi zawalczyć o siebie. Pokora nie jest pożądaną cechą w dzisiejszych czasach. Nie chcemy dzieci wychować na ofiary więc jaka pokora? A no taka, żeby rozumieli, że każdy zasługuje na szacunek, że arogancja jest słaba, a w końcu, żeby wiedzieli, że nie są pępkiem świata. Ja czasem mam z tym problem, bo traktuje moje bacho jakby były ważniejsze niż ja. Ich potrzeby (i zachcianki) przed moimi. Czasem wyjaśniam, że muszą na coś poczekać, albo dostosować się do czegoś co nie do końca im odpowiada. Pokora (ale bez przesady) pozwala dostrzec swoje braki, albo błędy. Człowiek pokorny potrafi być wdzięczny i szanuje innych – to całkiem doba cecha.

Jak być odpornym psychicznie

Temat rzeka, ale to chyba najważniejsze czego mogę nauczyć dzieci. Radzenia sobie ze stresem i nie poddawania się mimo rozczarowań i porażek. Innymi słowy „Księżniczko, upadłaś, to wstań i leć dalej. Popraw koronę, otrzep kolana i zasuwaj.” Sporo czasu mi zajęło zanim, to zrozumiałam. Dlatego nie robię tragedii jak coś nie wyjdzie, tłumaczę, że każdy popełnia błędy, a w życiu co jakiś czas jest pod górkę.

Jak być odpowiedzialnym

To równie ważne, umiejętność ponoszenia odpowiedzialności za siebie, swoje słowa i wybory.  Wyjaśnianie przyczyn i skutków różnych działań od najmłodszych lat poskutkuje, mam nadzieję, umiejętnością ponoszenia konsekwencji swoich zachowań i wyborów. Właściwie nie karzemy za nic dzieci, ale czasem mówię, że jak zrobi coś tam to w nagrodę/za karę będzie… Skutkuje różnie, czasem działa, czasem nie. Na pewno nigdy nie będę biegała do szkoły i wybielała zachowań (obym nie musiała) moich dzieci. Muszą ponosić konsekwencje, zwłaszcza jeśli chodzi o słowa. Tłumaczyłam Fefinowi, dlaczego nie wolno robić sobie żartów z dzwonieniem na 112 i dlaczego nie można pisać o nikim nic złego w internecie. On jeszcze nie wie na czym polega hejt w sieci, ale powoli zaczynamy o tym rozmawiać. Używam w tych rozmowach słowa ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

Wartość przewodnictwa dorosłych

Hej, mam nadzieję, że pamiętasz, że piszę w oparciu o gazetkę świadków Jehowy. Ja takich dziwnych zdań nie wymyślam.  Ale nie sposób się nie zgodzić. Moje dzieci są małe, wiec łatwo mi tłumaczyć, że jestem mądrzejsza i wiem lepiej  ☺. Wiem, że lada chwila to się zmieni, ale staram się tłumaczyć, że dorośli zwykle wiedzą lepiej, że nauczycielom należy się szacunek. I z uporem maniaka powtarzam, że jak coś się dzieje złego lub niepokojąco dziwnego – zwróć się do dorosłych. Jak ktoś zaczepia na ulicy – szukaj dorosłych. Uczę zaufania do autorytetów, pewnie zaraz sami zweryfikują czy mam rację, ale póki co działa.

Przestrzeganie zasad moralnych

Brzmi okrutnie, ale ma sens, zwłaszcza jak oderwiemy moralność od religii, od każdej religii. Nie kłamię, bo szanuję innych ludzi, a nie dlatego, że to grzech. Nie kradnę nie dlatego, że w sklepie są kamery, tylko dlatego, że tego się nie robi. Nie zdradzam męża, bo to grzech (albo nie mam okazji), ale dlatego, że dałam słowo, że będę wierna, a moje słowo jest dla mnie ważne. I tak dalej, zasady naprawdę się sprawdzają. Kiedy dzieci widzą, że rodzice są uczciwi jest szansa, że same też takie będą. Czasem moja uczciwość wygląda jak naiwniactwo, ale dzięki temu śpię spokojnie i mogę sobie w lustrze w oczy spojrzeć.

Jak więc widzisz, czasem można nauczyć się czegoś ciekawego nawet od świadków Jehowy. Warto, jak nasz miłościwie panujący prezydent D.:

 ja się cały czas czegoś uczę, bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, ja się uczę w samochodzie kiedy jadę, ja się uczę w samolocie kiedy lecę. Jak się nie uczę tego, co mam powiedzieć, to się uczę tego, co będę chciał kiedyś powiedzieć.

Nie marnuję więc żadnej okazji, uczę się 😀